19 XI
-Ok, to narazie.
Rozłączając się cicho westchnęłam. Mieszkam tu dopiero 4 miesiące, czy jest konieczne, aby już mnie odwiedzać? Trzeba będzie w końcu kupić coś porządnego do jedzenia i przyrządzić normalny obiad na przyjazd rodziców.
Wstałam z łóżka po czym podreptałam do łazienki wziąć prysznic. Myjąc zęby obmyślałam plan jutrzejszego dnia. Po powrocie z zajęć muszę iść do sklepu spożywczego po ryż, kurczaka i warzywa. Reszta dnia jest dla mnie, nie wynagradza mi to jednak tego, że już kolejnego dnia idę do pracy.
Kiedy ciepła woda dotknęła mojej skóry, poczułam się lepiej. Świadomość, że za moment będę już w ciepłym łóżku, w objęciach Morfeusza, sprawiła, że oplótł mnie koc delikatnej radości oraz ulgi. To była najbardziej przeze mnie pożądana część dnia.
Wyszłam z łazienki już sucha, wchodząc do mojego pokoju narzuciłam na siebie koszulę nocną. Bez pośpiechu ułożyłam się w łóżku dając ukojenie całemu mojemu ciału, które tak bardzo potrzebowało odpoczyku. Dzisiejszy dzień nie był najlepszy, nie dość, że spóźniłam się na autobus i nie mogłam skupić się na wykładach, to kilku facetów zaczepiło mnie, gdy wracałam z zajęć. Nie chcieli dać mi spokoju dopóki nie zagroziłam, że zadzwonię na policję. To byli typowi idioci, kaszaloty nieużywające mózgu.
Zasnęłam i nawet się nie spodziewałam, że od jutrzejszego dnia moje życie obróci się o kilka stopni.
20 XI
Jak zwykle o 5 zadzwonił budzik. Od razu wstałam, po czym prędko załatwiłam poranne czynności, ubrałam strój do biegania i ze słuchawkami w uszach wyszłam z mieszkania. Zamknęłam drzwi, zbiegłam na dół, a już po chwili biegłam do parku, jak zwykle.
W parku byłam po 7 minutach, minęłam chyba dwie osoby, które tak jak ja biegają o takiej porze. Na początku, kiedy jeszcze było cieplej, widziałam ich zdecydowanie więcej. Przebiegłam przez mostek, który najbardziej mi się w tym miejscu podobał. Tylko tutaj, po lewej stronie rzeki, rosły drzewa Sakury. Nie mogę wprost doczekać się wiosny, czasu kiedy będą kwitnąć ich kwiaty. Po trzydziestu minutach zawróciłam w stronę domu.Jest już dość zimno i zazwyczaj pod koniec bolą mnie płuca. Za dwie szósta byłam u siebie.
Przemarzłam, ale gorący prysznic załatwił sprawę. Z ręcznikiem na głowie zabrałam się za przygotowywanie śniadania. Jajecznica z herbatą to było to czego teraz potrzebowałam. Zabrałam się więc za to. Nie minęło 15 minut, a ja już jadłam. Skończyłam jeść po czym poszłam włączyć laptopa i moją playliste. Po raz kolejny pomaszerowałam do kuchni, ale tym razem zabrałam się za mycie naczyń. Nie zajęło mi to dużo czasu. Znacznie dłużej trwało suszenie włosów i ubranie się. Czarne rurki i lekko obwisła biała bluzka z długimi rękawami.
O siódmej nie miałam już co robić. Zajęcia są na 8:30, a kończą o 12:45. Zawołałam więc kota, a kiedy przyszedł dałam mu jeść. Podreptałam do pokoju i włączyłam facebook'a. Nie było nic ciekawego, dlatego zabrałam się za szukanie prezentów na święta dla rodziców, młodszego brata i reszty dzieciaków z rodziny. Zdążyłam trochę zaoszczędzić, toteż pozwoliłam sobie na jakiś większy prezent dla rodziców. Zdecydowałam się zarezerwować im weekend w SPA z dostępem do wszystkich atrakcji. I wyszło nawet tanio, tylko 500 zł. Co prawda zjadło to 1/3 moich pieniędzy 'na czarną godzinę', ale raz przecież można. Kiedy dochodziła ósma wyłączyłam laptopa i zaczęłam pakować zeszyty wraz z portfelem, na drugie śniadanie pójdę do MC Donalda. Ubrałam moje czarne reeboki royal i skórzaną kurtkę.
Punkt ósma wyszłam z domu, po drodze wstąpiłam do Maca i zamówiłam nagetsy. O ósmej dwadzieścia cztery stałam przed uczelnią. Weszłam do sali po czym usiadłam na miejsce od razu wyciągając zeszyt. Po chwili wszedł profesor, a zaraz po nim reszta 'klasy'. Rozpoczęły się zajęcia.
~~~~~~
Owszem, krótko, ale nie mam czasu na więcej. :) Przepraszam, jeśli są jakieś błędy.
Pozdrawiam, Alien.